o. Efrem Obruśnik OFM
Leżajsk

O bernardyńskim Jubileuszu raz jeszcze

           Przeżywanie w tym roku wielkiego jubileuszu pięciuset pięćdziesięciu lat istnienia bernardynów dało okazję do wielu refleksji nad historią Kościoła w Polsce i burzliwymi dziejami kraju. Przeszłość ta była nierzadko pisana “ogniem i mieczem”, a towarzyszące narodowi perypetie czytelne w upadkach i wzlotach, radościach i cierpieniach stanowiły zjawiska, które wraz z wiernymi przeżywali także wspomniani w tytule zakonnicy. Bernardyni współtworzyli rodzime oblicze kulturowe. Dokonywali tego jako wspaniali kaznodzieje, spowiednicy i misjonarze. Rozumieli adresatów swej posługi, gdyż wywodzili się spośród nich. Szczególnie zdumiewa dziś fakt pielęgnowania w klasztorach bernardyńskich najstarszych obyczajów ludu oraz propagowania pieśni śpiewanych podczas liturgii i nabożeństw w umiłowanym języku narodowym. Bernardyni wychowali w swych szeregach najstarszych poetów, dziejopisarzy, wybitnych teologów, męczenników, świętych i patriotów, którzy trwając na stanowisku pozostawali z narodem w najtrudniejszych etapach jego historii. Byli także twórcami sztuki.

Wszystko zaczęło się w 1453 r. Wtedy to do ówczesnej stolicy Polski przybył i mieszkał w niej przez kilka miesięcy, zaproszony przez króla i kardynała Zbigniewa Oleśnickiego, jeden z najznamienitszych kaznodziejów i teologów średniowiecza, wielki reformator franciszkanów, św. Jan Kapistran (zm. 1456). Stolica Apostolska powierzyła mu misję nawracania husytów i nawoływania do krucjaty antytureckiej. Posługa słowa, a zwłaszcza otwartość na potrzeby chorych i biednych, zjednały mu w podwawelskim grodzie ogromną życzliwość i posłuch. Jego nauka zainspirowała przedstawicieli wielu środowisk, w tym głównie studentów, absolwentów i profesorów Wszechnicy Krakowskiej, którzy zaczęli wstępować w szeregi franciszkanów. Klasztor powstały pod Wawelem w ciągu kilku zaledwie miesięcy zamieszkali bracia, nazwani bernardynami od imienia patrona wzniesionego tam kościoła, św. Bernardyna ze Sieny (zm. 1444).

Domy bernardyńskie, lokalizowane pod murami miast, szybko stawały się ośrodkami promieniującymi głębią życia religijnego i świętością. Wznoszone przy nich kościoły zaczął odwiedzać lud urzeczony poziomem modlitwy, śpiewem i treścią płomiennych kazań. W konwentach powstały również utwory literackie, pisane w języku polskim. Wykształceni zakonnicy, tacy choćby jak o. Marian z Jeziorka, o. Jan Szklarek (zm. 1515), o. Stanisław Korzybski (zm. 1491), a zwłaszcza sławny profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, o. Jan ze Stopnicy (zm. ok. 1518), mieli ogromny wpływ na rozwój rodzimej kultury i nauki. Prowadzili studia teologiczne, które poziomem nauczania dorównywały ówczesnym środowiskom akademickim. Doświadczenia teoretyczne, zdobyte na uczelniach w okresie wszechobecnej w kościołach łaciny, umieli przekładać na język prostych kazań i pieśni, przybliżając w ten sposób ludowi naukę o Chrystusie, Matce Bożej i świętych pańskich. Do dziś zdumiewają utwory bł. Władysława z Gielniowa (ok. 1440–1505) i innych autorów z jego kręgu poetyckiego. Osiągnięcia dziejopisarskie o. Jana z Komorowa (ok. 1465–1536), o. Jana Kamieńskiego (1676–1730) i licznych kronikarzy Prowincji stawia się dziś w rzędzie bezcennych źródeł historii Polski.

Troska o zaspokajanie elementarnych potrzeb ubogich klasztorów mobilizowała zakonników do podejmowania we własnym zakresie trudu wyposażania kościołów w nastawy ołtarzowe, obrazy i księgi liturgiczne. Na osobne omówienie zasługuje dorobek takich malarzy czynnych w XV i na pocz. XVI w. jak: Franciszek z Sieradza (zm. 1516) i Franciszek Węgrzyn (zm. 1487), Bernardyn z Żarnowca (zm. 1482), Grzegorz z Grodziska (zm. 1473), Hieronim z Ponieca (zm. 1478), Jan Zieliński (zm. 1479), Laurenty (zm. 1482), Celestyn z Łowicza (zm. 1483), Jan Smolko (zm. 1487), Jan (zm. 1489), Ambroży z Kłodawy (zm. 1497), Antoni z Jarosławia (zm. 1497), Dominik (zm. 1497), Ludwik z Poznania (zm. 1500), Aleksy (zm. 1505), Gracjan z Ponieca (zm. 1509), Seweryn Popiołek (zm. 1513), Baltazar Ptaszek (zm. 1515), Augustyn z Głogowa (zm. 1518), Celestyn z Grabowa (zm. 1519), Michał z Krosna (zm. 1520), Maciej z Tarnowa (zm. 1523), Bartłomiej z Bydgoszczy (zm. 1548). W pierwszej połowie XVI w. działali: Ludwik z Łomna (zm. 1551), Stanisław z Kłodawy (zm. 1564), Wawrzyniec z Pacanowa (zm. 1565), Andrzej Czyżaczek z Opatowa (zm. 1567), Augustyn z Grodziska (zm. 1567), Hieronim Kościanek z Łękna (zm. 1571), Józef z Tyśmienicy (zm. 1543). W XVII w. czynni byli: Franciszek Lekszycki (zm. 1668) i Szymon Hermanowicz (zm. 1668 lub 1674), a w XVIII w. freskanci: Benedykt Mazurkiewicz (zm. 1740) oraz: Walenty Żebrowski (zm. 1765), Paschalis Wołos i Adam Swach. Osobną kartę w historii polskiego budownictwa i snycerstwa zapisali: Błażej z Litwy (zm. 1494), Urban (zm. 1487), Klemens (zm. 1543), Benedykt z Pilzna, Paweł z Wilna, Sylwester, Hilarion z Poznania i inni. Dostępny jeszcze dziś dorobek twórców bernardyńskich działających w średniowieczu, w czasach nowożytnych i XIX w. jest świadectwem otwartości na sztukę rodzimą i zachodnioeuropejską. Umiejętności manualne zakonnicy zawdzięczali kontaktom z rozmaitymi ośrodkami kultury w kraju i poza jego granicami, a także współbraciom, którzy przekraczali furtę klasztorną jako ludzie o określonych kwalifikacjach zawodowych.

Osiągnięcia kulturalne i artystyczne środowiska bernardyńskiego są dziś mało znane. Powodem takiego stanu rzeczy były dzieje kraju wstrząsanego wojnami, następstwami rozbiorów, zrywów narodowowyzwoleńczych, a zwłaszcza kasatami klasztorów – jedną z form odwetu za inicjatywy patriotyczne polskiego duchowieństwa. Wydarzenia te zadecydowały o losie ogromnej liczby bezcennych księgozbiorów i dzieł sztuki, które po zamknięciu konwentu ulegały rozproszeniu lub zniszczeniu. Często włączano je do zbiorów obcych, gdzie, “oderwane od korzeni”, stanowią do dziś obiekty o nieznanej proweniencji. Podjęty przed kilkudziesięciu laty przez o. Kajetana Grudzińskiego (zm. 1986) trud gromadzenia ocalałych pamiątek po zakonnikach i dobrodziejach Zakonu zaowocował powstaniem i otwarciem w 1971 r. w klasztorze leżajskim Muzeum Prowincji Ojców Bernardynów. Placówka ta spełnia istotną rolę. Udostępnia bernardyńskie dziedzictwo turystom i pielgrzymom przybywającym do Leżajska z najodleglejszych miejsc kraju i z zagranicy. Było współorganizatorem prestiżowych wystaw czasowych organizowanych w Polsce i w innych krajach.

Echem wspaniałej przeszłości pozostają w naszej pamięci także sylwetki rubasznych, lecz jakże bliskich sercu kwestarzy-patriotów, przechowane w literaturze, w rzędzie których ks. Robak-Jacek Soplica z Mickiewiczowskiego Pana Tadeusza zdaje się pełnić rolę wyjątkową. Dowodem XIX-wiecznej, niepodzielnej jeszcze popularności bernardynów jest niewątpliwie wypowiedź Onufrego Zagłoby w Sienkiewiczowskim Panu Wołodyjowskim, który, nie mogąc pogodzić się z decyzją pana Michała, wypowiedział znamienne słowa: “Ależ on kamedułą nie zostanie, choćbym miał na Montem regium zajazd uczynić i siłą go odjąć! [...] Żeby choć bernardynem został, [...]! Nie może z tego nic być, jako tu siedzę”.

Tegoroczny jubileusz każe nawiązywać do tych spraw. Mobilizuje do twórczej nostalgii w imię dosadnej i mądrej maksymy głoszącej, że naród, który pragnie mieć przyszłość, winien znać i szanować swoją przeszłość.